02 lutego 2024

Szkoła a media

 Moim zdaniem mało kto zdaje sobie sprawę jak ogromne spustoszenie w edukacji zrobiły media i kreowany przez nie negatywny obraz szkoły.

Mam na myśli konkretne osoby, jak np. dziennikarze oraz celebryci i patoprawnicy, którzy na hejtowaniu nauczycieli i szkoły, powielaniu mitów o opresyjności i pruskości, zdobyli sławę i pieniądze.
Jeżeli do tego dodamy systemowy, opłacony przez rząd atak, o którym jest mowa w słynnych e-mailach Dworczyka, to można sobie wyobrazić jak wielka jest skala zniszczenia.
Jak w każdym zawodzie, przedsiębiorstwie, korporacji i zakładzie pracy, w szkole również są błędy i nieodpowiedni ludzie. Tyle że tylko szkolne sytuacje są tak szczególnie rozdmuchane.
Teraz żadne akcje pod publiczkę typu zakaz zadawania prac domowych czy odchudzanie podstawy programowej (nota bene znów praca na kolanie i w pośpiechu 🤦🏻‍♀️) tego nie naprawią.
Od jego powstania aż do końca wywołanego słynną likwidacją pracowałam w gimnazjum (20 lat doświadczenia). Nie była to szkoła elitarna - położona w kiepskiej dzielnicy, z mnóstwem uczniów z rodzin dysfunkcyjnych i ze SPE oraz trudnościami w uczeniu się. Było ciężko, ale dawaliśmy sobie radę. Powód był prosty - uczniowie i rodzice nie uważali nauczycieli za wrogów i katów. Zdarzały się sytuacje konfliktowe czy trudności, ale nie było hejtu nawet jeżeli za sobą nie przepadaliśmy. Uczniowie rozumieli lub czuli, że to system ma wady, a oni i nauczyciele muszą w nim jakoś funkcjonować. I że gramy do jednej bramki 🙂
Kiedy mieliśmy kontrole lub badanie jakości pracy szkoły czy też rozważano jej zamknięcie (miała maksymalnie 160 uczniów), bez względu na sympatie czy antypatie społeczność szkolna reagowała na kontrolerów czy inspektorów jak kibice Lecha na przedstawicieli legijnej "żylety" 🙂
Była jakaś solidarność i poczucie przynależności.
Choć w wyniki egzaminów gimnazjalnych mieliśmy w dolnych partiach tabeli, pokontrolne staniny, EWD i inne wskaźniki wypadały w ankietach co najmniej na B, rzadko C. Mogliśmy się "bić" między sobą, ale gdy ktoś atakował z zewnątrz stawały zwarte, jednolite szeregi. Zdarzały się wyjątki, które nasyłały kuratorium. Ale płacili za to cenę - etykieta konfidenta, zwanego dziś "sześdziesioną", nie ułatwiała życia.
I to z tymi właśnie uczniami zdobyłam dla miasta Srebrną Kotwicę Dowódcy Marynarki Wojennej, startowałam z powodzeniem w turniejach gier komputerowych czy konstrukcji OZE (maszyny wodne i wiatrowe) oraz brałam udział w wielu projektach - z ich sukcesem. Rodzice uczniów nawet jeżeli nie wspierali, to nie przeszkadzali w ich realizacji. Uczniowie potrafili być wdzięczni za dostrzeżenie talentu i możliwość rozwoju. Z wieloma mam kontakt do dziś 🙂
I to zniszczono zupełnie - jak wynika z badań PISA. Wyniki są niższe, samopoczucie uczniów - gorsze, a w takich umiejętnościach jak empatia, radzenie sobie ze stresem, kontrolowanie emocji, poczucie więzi i przynależności zajmujemy ostatnie i przedostanie miejsca wśród badanych krajów.
Obawiam się, że bezpowrotnie. Albowiem nie ma takiej pustyni, po której można 40 lat błądzić, by wymarli ci o skażonej mentalności i negatywnym nastawieniu.
Dzisiejszym moim uczniom klas siódmych i ósmych daleko do ich rówieśników z gimnazjum. Osobiście widzę przepaść pod wieloma względami - zarówno kompetencji miękkich jak i twardych. Myślę, że skrzywdzono ich na wielu płaszczyznach.
Brak zaufania do nauczycieli, do ich kompetencji zawodowych i osobistych widać na każdym kroku. Niektórzy rodzice okazują pogardę i lekceważenie mową ciała i zachowaniem. Uczniowie idą dalej - potrafią się tym popisywać przed rówieśnikami.
Z przykrością obserwuję znamiona tego u przedstawicieli ministerstwa edukacji. A jest tylu wspaniałych ludzi, od których mogliby się wiele nauczyć. I niekoniecznie są to superbelfrzy 😜
Znam dobrych dyrektorów obojga płci (Elżbieta Milewska i Jarosław Pytlak), inspirującego wybitnego profesora fizyki (Lech Mankiewicz), świetnych doktorów chemii (Janusz Mrzigod, Tomasz Manszewski, Mirosław Dworniczak, Karol Dudek-Różycki), znakomitą polonistkę od slamu (Dagmara Świerkowska) czy zarażającego pasją historyka (Andrzej Sip), dzięki któremu wiem skąd się wzięła herbata Earl Grey. Do tego grona zaliczam również genialnego profesora Piotra Gąsiorowskiego oraz pozostałych autorów bloga "Eksperyment myślowy" 🙂
Dzieli ich pokolenie, więc ich obraz oświaty i doświadczenia byłyby cenne.
Może warto ich zapytać co i jak poprawić, a nie robić kolejną demolkę ekipą z CKE od wiecznego Marcina Smolika? 😜


23 stycznia 2024

Brak zadań domowych


Przez media i social media przetaczają się dyskusje dotyczące zadań domowych. Bitwa przeciwników i zwolenników ograniczyła się na razie do argumentów wśród co roztropniejszych rozmówców. Pozostali postanowili oddać hołd narodowej tradycji używając argumentów "ad personam" zwanych popularnie pyskówką.

Nie zawiódł mnie jak zwykle dyrektor Jarosław Pytlak, który z wrodzoną sobie wnikliwością zauważył w projekcie rozporządzenia brak zdefiniowania istotnych pojęć.
Konia z rzędem temu, kto wie, co to są prace praktyczne. Kuratorium już zaciera ręce.
Jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach.
Nie przepadam za popcornem, więc wziąwszy słupki warzyw przyglądam się sytuacji.
Dlaczego tylko przyglądam?
Bo nikt mnie o zdanie nie pytał, a zadań domowych nie zadaję od prawie 15 lat.
Ponieważ zawsze starałam się zadawać z sensem, to przestałam, gdy uznałam, że to nie ma sensu.
Chcąc być uczciwą i uszanować pracę uczniów zawsze sprawdzałam i oceniałam każde zadanie, aby uczeń dostawał tzw feedback. To było mnóstwo roboty, choć robiłam to sporadycznie. Ale przy "nastu" klasach o liczbie uczniów powyżej 20 robiło się tego sporo. Matematyki nie oszukasz 😉
Zarażeni ocenozą uczniowie pod presją rodziców - kultystów średniej ocen - korzystali z polskiej kombinatoryki stosowanej 😉
Polega ona na tym, że:
- zadania dla ucznia odrabia rodzic, choć w większości przypadków nie ma takiej potrzeby
- uczeń ściąga od kolegi lub z internetu
- nie liczy się wiedza i umiejętności, tylko średnia ocen
- prawo autorskie jest mitem
- wszystkie zasoby edukacyjne były z rozwiązaniami na stronach typu zdaj.to itp
Zdarzało się, że miałam ciężkie przeprawy z rodzicami z powodu odrzucenia pracy, która ewidentnie była wykonana przez rodzica lub wynajętego zawodowca. Ceniłam te samodzielnie wykonane. To się bardzo nie podobało...
Pomimo korzystania z autorskich pomysłów i materiałów i tak nie mogłam być pewna, że to, co zrobione w domu, to samodzielna praca. Poza tym z przykrością zorientowałam się, że tylko nikły procent uczniów był zainteresowany feedbackiem.
Niektórzy nawet nie zauważyli moich dopisków na swoich pracach.
Efektem takiej postawy uczniów było to, że otrzymywałam fałszywe informacje o ich postępach. Stopnie z pracy na lekcji często były niespójne z tymi z pracy w domu.
Godziny pracy szły na marne - oni bez sensu przepisywali, ja bez sensu sprawdzałam. Powiedziałam sobie "dość!" 😜
Teraz więc nie robię klasycznych kartkówek, sprawdzianów i testów. Nie odpytuję przy tablicy. Stosuję inne metody pomiaru dydaktycznego. Oceniam na bieżąco podczas zajęć.
Okrzyknięta przez jednego z rodziców uczniów lewacką influencerką, postanowiłam zapytać o zdanie uczniów. W końcu temat jak najbardziej ich również dotyczy. Jak zareagowali na pomysł ministerstwa już wiecie 🙂

22 stycznia 2024

Praca domowa zdaniem uczniów


 Propozycje MEN dotyczą uczniów, więc postanowiłam jak zwykle zapytać ich o zdanie.

Przytoczyłam cytaty z wypowiedzi medialnych głoszące brak zadań domowych w klasach 1-3, a w klasach 4-8 jedynie dla chętnych, ale bez ocen.
Żałuję, że osoby decyzyjne nie mogły zobaczyć wyrazu twarzy prawie stu siódmaków oraz rzeszy uczniów z trzech klas ósmych.
"Co za debil to wymyślił?" - takie pytanie słyszałam najczęściej.
Wyjaśniłam, że pani minister zapytała społeczeństwo na FB i dostała kilka tysięcy odpowiedzi oraz że takie były obietnice wyborcze.
Tłumaczyłam, że to dla ich dobra. Według tego, co różne media głoszą, nie mają czasu na odpoczynek, rozwój i hobby, bo kilka godzin dziennie odrabiają zadania i się uczą.
Żaden mój naukowy stand-up, opowiedziany dowcip czy durny filmik na Tik-toku tak ich nie rozśmieszył 😁
Niektórzy prawie pospadali ze śmiechu z krzeseł.
Pytania o stan umysłu twórców tej tezy ponowiły się. Z większości wypowiedzi uczniów wyłonił się obraz wręcz nudzącego się nastolatka, który pomimo zajęć dodatkowych trzy razy w tygodniu wieczorem, w zasadzie nie wie co ze sobą zrobić. Te kilka zadań z matematyki czy innego przedmiotu zajmowało im według ankiety maksymalnie godzinę dziennie. Był czas na grę w Fortnite'a 😉
Czasem musieli popracować więcej, ale tylko wówczas, gdy oddali się prokrastynacji, a nazajutrz był deadline na wypracowanie z języka polskiego. Ale to bardzo rzadko, jak sami stwierdzili.
Z biegiem czasu ich rozbawienie zastępował gniew. Poczuli się zlekceważeni, bo stało się w ich opinii coś dziwnego - nikt ich o zdanie nie pytał. Tymczasem ja przyzwyczaiłam ich do możliwości wybrania np. formy przedstawienia swoich umiejętności.
Niestety będąc ofiarami presji otoczenia i ocenozy że zgrozą zauważyli, że brak zadań domowych na ocenę skutecznie odetnie ich od dorobienia brakujących setnych czy dziesiętnych do średniej, która byłaby gwarantem wyższej oceny.
Panie premierze, jak żyć, gdy nie będzie można zadać tradycyjnego czerwcowego pytania:
"Co syn/córka może zrobić, by mieć na świadectwie wyższą ocenę?"
Zadanie dla chętnych, z dobrym stopniem, potrafiło wyciągnąć z opresji wywołanych porażką np. na sprawdzianie.
System rekrutacji do szkół średnich, promujący ocenozę, wisi nad moimi uczniami jak miecz Damoklesa. Są tak rozgniewani z powodu likwidacji zadań, że gdyby mogli po niego sięgnąć, osoby decyzyjne skróciliby chętnie o głowę 😉
Jestem przeciwna wystawianiu stopni w oparciu o jakąkolwiek średnią ocen i obecnym zasadom rekrutacji do szkół średnich, ale rzeczywistość jest jaka jest 🤪
📷 Grafika wygenerowana przy pomocy Microsoft Bing

21 stycznia 2024

Podwyżka wynagrodzeń


 Czy wiecie dlaczego nauczyciele mają dostać 30% podwyżki, a reszta sfery budżetowej 20%?

Odpowiedź daje prosta matematyka 😜
Gdyby zwiększenie wynagrodzenia dla nauczycieli wyniosło 20%, to nauczyciel z wyższym wykształceniem oraz przygotowaniem pedagogicznym przez pierwsze trzy lata pracy zarabiałby tylko 30 zł powyżej obecnego minimalnego wynagrodzenia. A przecież ma ono wzrosnąć w lipcu!
Zgodnie z opublikowaną przez MEN tabelą wynagrodzeń, nauczyciel po sześciu latach pracy, zdaniu kolejnych egzaminów, dwukrotnej ocenie pracy wg wymagających kryteriów, wielu obserwowanych przez dyrekcję lekcjach i codziennej pracy, otrzyma podwyżkę w wysokości 150zł 🙂
Wynika z tego, że przykladowa nauczycielka z 15-letnim stażem, z uprawnieniami do nauczania trzech przedmiotów, o tyle więcej będzie zarabiać od tzw. świeżynki bez doświadczenia - absolwenta tuż po studiach. Ależ to motywuje!
Społeczeństwo otrzymało od MEN komunikat, że podwyżki są większe niż obiecane w kampanii wyborczej 1500 zł i sięgają 2200 zł.:
⏩ 1577 zł w przypadku nauczycieli początkujących
⏩ 1720 zł w przypadku nauczycieli mianowanych
⏩ 2198 zł w przypadku nauczycieli dyplomowanych.
W rzeczywistości ten wzrost płac jest zdecydowanie niższy niż obiecane 1500 zł, bo dotyczy mitycznych średnich, do których MEN wlicza wszystkie możliwe dodatki, bez względu czy je ktoś dostaje czy nie, w tym również odprawy emerytalne 🤦🏻‍♀️
Średnio to ja i mój kot 🐱 mamy po pół ogona 🤪
Wykres ze strony "Dealerzy Wiedzy" pokazuje zmiany w ciągu ostatnich kilku lat i jak rewelacyjny jest stosunek wynagrodzenia nauczycieli do płacy minimalnej. Tak kuszące warunki pracy i płacy zapewne sprawią, że całe rzesze najlepszych absolwentów dobrych uniwersytetów wybiorą ten zawód i zadbają o rozwój dzieci i młodzieży 🤪

Szkoła a media

  Moim zdaniem mało kto zdaje sobie sprawę jak ogromne spustoszenie w edukacji zrobiły media i kreowany przez nie negatywny obraz szkoły. Ma...