Mam na myśli konkretne osoby, jak np. dziennikarze oraz celebryci i patoprawnicy, którzy na hejtowaniu nauczycieli i szkoły, powielaniu mitów o opresyjności i pruskości, zdobyli sławę i pieniądze.
Jeżeli do tego dodamy systemowy, opłacony przez rząd atak, o którym jest mowa w słynnych e-mailach Dworczyka, to można sobie wyobrazić jak wielka jest skala zniszczenia.
Jak w każdym zawodzie, przedsiębiorstwie, korporacji i zakładzie pracy, w szkole również są błędy i nieodpowiedni ludzie. Tyle że tylko szkolne sytuacje są tak szczególnie rozdmuchane.
Teraz żadne akcje pod publiczkę typu zakaz zadawania prac domowych czy odchudzanie podstawy programowej (nota bene znów praca na kolanie i w pośpiechu
) tego nie naprawią.
Od jego powstania aż do końca wywołanego słynną likwidacją pracowałam w gimnazjum (20 lat doświadczenia). Nie była to szkoła elitarna - położona w kiepskiej dzielnicy, z mnóstwem uczniów z rodzin dysfunkcyjnych i ze SPE oraz trudnościami w uczeniu się. Było ciężko, ale dawaliśmy sobie radę. Powód był prosty - uczniowie i rodzice nie uważali nauczycieli za wrogów i katów. Zdarzały się sytuacje konfliktowe czy trudności, ale nie było hejtu nawet jeżeli za sobą nie przepadaliśmy. Uczniowie rozumieli lub czuli, że to system ma wady, a oni i nauczyciele muszą w nim jakoś funkcjonować. I że gramy do jednej bramki 
Kiedy mieliśmy kontrole lub badanie jakości pracy szkoły czy też rozważano jej zamknięcie (miała maksymalnie 160 uczniów), bez względu na sympatie czy antypatie społeczność szkolna reagowała na kontrolerów czy inspektorów jak kibice Lecha na przedstawicieli legijnej "żylety" 
Była jakaś solidarność i poczucie przynależności.
Choć w wyniki egzaminów gimnazjalnych mieliśmy w dolnych partiach tabeli, pokontrolne staniny, EWD i inne wskaźniki wypadały w ankietach co najmniej na B, rzadko C. Mogliśmy się "bić" między sobą, ale gdy ktoś atakował z zewnątrz stawały zwarte, jednolite szeregi. Zdarzały się wyjątki, które nasyłały kuratorium. Ale płacili za to cenę - etykieta konfidenta, zwanego dziś "sześdziesioną", nie ułatwiała życia.
I to z tymi właśnie uczniami zdobyłam dla miasta Srebrną Kotwicę Dowódcy Marynarki Wojennej, startowałam z powodzeniem w turniejach gier komputerowych czy konstrukcji OZE (maszyny wodne i wiatrowe) oraz brałam udział w wielu projektach - z ich sukcesem. Rodzice uczniów nawet jeżeli nie wspierali, to nie przeszkadzali w ich realizacji. Uczniowie potrafili być wdzięczni za dostrzeżenie talentu i możliwość rozwoju. Z wieloma mam kontakt do dziś 
I to zniszczono zupełnie - jak wynika z badań PISA. Wyniki są niższe, samopoczucie uczniów - gorsze, a w takich umiejętnościach jak empatia, radzenie sobie ze stresem, kontrolowanie emocji, poczucie więzi i przynależności zajmujemy ostatnie i przedostanie miejsca wśród badanych krajów.
Obawiam się, że bezpowrotnie. Albowiem nie ma takiej pustyni, po której można 40 lat błądzić, by wymarli ci o skażonej mentalności i negatywnym nastawieniu.
Dzisiejszym moim uczniom klas siódmych i ósmych daleko do ich rówieśników z gimnazjum. Osobiście widzę przepaść pod wieloma względami - zarówno kompetencji miękkich jak i twardych. Myślę, że skrzywdzono ich na wielu płaszczyznach.
Brak zaufania do nauczycieli, do ich kompetencji zawodowych i osobistych widać na każdym kroku. Niektórzy rodzice okazują pogardę i lekceważenie mową ciała i zachowaniem. Uczniowie idą dalej - potrafią się tym popisywać przed rówieśnikami.
Z przykrością obserwuję znamiona tego u przedstawicieli ministerstwa edukacji. A jest tylu wspaniałych ludzi, od których mogliby się wiele nauczyć. I niekoniecznie są to superbelfrzy 
Znam dobrych dyrektorów obojga płci (Elżbieta Milewska i Jarosław Pytlak), inspirującego wybitnego profesora fizyki (Lech Mankiewicz), świetnych doktorów chemii (Janusz Mrzigod, Tomasz Manszewski, Mirosław Dworniczak, Karol Dudek-Różycki), znakomitą polonistkę od slamu (Dagmara Świerkowska) czy zarażającego pasją historyka (Andrzej Sip), dzięki któremu wiem skąd się wzięła herbata Earl Grey. Do tego grona zaliczam również genialnego profesora Piotra Gąsiorowskiego oraz pozostałych autorów bloga "Eksperyment myślowy"
Dzieli ich pokolenie, więc ich obraz oświaty i doświadczenia byłyby cenne.
Może warto ich zapytać co i jak poprawić, a nie robić kolejną demolkę ekipą z CKE od wiecznego Marcina Smolika? 

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz